Piotr Protasiewicz: żona, dzieci i sekrety żużlowca z Zielonej Góry!
żużlowiec Falubaz Zielona Góra
Wychowanek Falubazu, mieszka w Zielonej Górze
Czy wiecie, że kapitan Falubazu Zielona Góra, Piotr Protasiewicz, wychował nie tylko siebie na mistrza toru, ale i syna na przyszłą gwiazdę żużla? Zaglądamy do prywatnego świata "PePe", który od lat jest ikoną Zielonej Góry!
Początki w Zielonej Górze
Piotr Protasiewicz urodził się 25 grudnia 1976 roku w Zielonej Górze – mieście, które stało się kolebką jego żużlowej pasji. Wyobraźcie sobie: młody chłopak z winnego grodu, który zamiast biegać po podwórku, wskakuje na motocykl żużlowy. Czy to nie brzmi jak początek wielkiej legendy? Debiutował w 1993 roku w barwach ZG-89 Zielona Góra, jeszcze jako junior. Od razu dał się poznać jako talent z krwi i kości. Zielona Góra to nie tylko miejsce jego narodzin – to tu związał się na zawsze z Falubazem, stając się wychowankiem klubu, który kocha ponad wszystko. Pytanie brzmi: co sprawiło, że "PePe", jak go nazywają kibice, nigdy nie opuścił serca Zielonej Góry na dobre?
Kariera i sukcesy na torze
Kariera Piotra Protasiewicza to rollercoaster pełen emocji, upadków i triumfów. Z Falubazem Zielona Góra zdobył brązowy medal DMP w 1994 roku, potem srebro w 1999 i 2000, kolejny brąz w 2001 i 2010, a kulminacją był złoty medal mistrzostw Polski w 2011 roku! Czyż nie marzy się Wam taka passa? Jeździł też w innych klubach – Polonia Bydgoszcz, Unia Leszno (gdzie w 2003 roku znów złoto DMP), Stal Gorzów – ale zawsze wracał do Falubazu jak bumerang. Brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Świata w 2000 roku to jego międzynarodowy szczyt. Jako kapitan Falubazu od 2011 roku dowodzi ekipą z Zielonej Góry, motywując młodszych kolegów. Kontuzje? Były, ale "PePe" zawsze wstawał. Dziś, w wieku blisko 48 lat, wciąż jest filarem drużyny. A co z tym transferem do innych klubów? To tylko potwierdza, że Zielona Góra jest jego domem.
Życie prywatne i rodzina
A co dzieje się poza torem? Piotr Protasiewicz strzeże swojej prywatności jak skarbu, ale kibice wiedzą jedno: rodzina to jego największa siła. Jest żonaty z Moniką Protasiewicz, która wspiera go na każdym kroku. Para wychowuje dwoje dzieci: syna Adriana i córkę. Adrian Protasiewicz to perełka – młody żużlowiec, który podąża śladami ojca i jeździ w Falubazie Zielona Góra! Czyż nie jest wzruszające, jak ojciec-mentor kształtuje następcę? Adrian debiutował niedawno i już zbiera pochwały. Córka Piotra trzyma się z dala od fleszy, ale rodzina mieszka w Zielonej Górze, blisko stadionu. Piotr i Monika są razem od lat, bez wielkich skandali – to rzadkość w świecie sportu. Czy ich związek to przepis na sukces "PePe"? Bez wątpienia rodzina daje mu siłę do walki na torze. Majątek? Protasiewicz nie afiszuje się luksusami, ale jako weteran żużla z kontraktami i biznesami wokół sportu, żyje dostatnio w swoim mieście.
Ciekawostki o "PePe"
Co czyni Piotra Protasiewicza tak wyjątkowym? Pseudonim "PePe" – prosty, chwytliwy, jak on sam. Urodzony w Boże Narodzenie, zawsze żartuje, że tor to jego prezent pod choinkę. A pamiętacie jego powrót do Falubazu w 2010 roku? Kibice oszaleli! Kontrowersje? Głównie transferowe przepychanki między klubami, ale "PePe" nigdy nie wdawał się w plotki. Ciekawostka: jest jednym z najstarszych aktywnych żużlowców w Ekstralidze – ponad 30 lat na torze! W Zielonej Górze ma status legendy, a jego syn Adrian sprawia, że dynastia Protasiewiczów kwitnie. Czy Adrian przebije tatę? Kibice już zacierają ręce. Inna perełka: Piotr lubi polować i spędzać czas na łonie natury – to jego sposób na relaks po wyścigach.
Co robi dziś Piotr Protasiewicz?
Dziś, w sezonie 2024, Piotr Protasiewicz jest kapitanem Falubazu Zielona Góra i wciąż punktuje w PGE Ekstralidze. Mieszka w Zielonej Górze z rodziną, trenuje, motywuje młodych – w tym syna Adriana, który walczy w juniorach. Czy myśli o emeryturze? Plotki krążą, ale "PePe" mówi: "Dopóki sức khỏe pozwala". Bierze udział w akcjach charytatywnych dla miasta, jest ambasadorem żużla. Zielona Góra bez niego? Niewyobrażalna! Jego historia to dowód, że korzenie z winnego grodu czynią mistrzami. A Wy, fani Falubazu, co myślicie o przyszłości Protasiewiczów? Śledźcie tor – tam rodzą się legendy.